Hejo, na imię mam Tomasz. Kiedy z partnerką przygarnęliśmy Frotkę, mojego pierwszego psa, byłem super podekscytowany wychowaniem jej na wspaniałą towarzyszkę życia. Byłem totalnie gotowy na ogrom pracy i ciągłe zastanawianie się co jeszcze mogę zrobić lepiej. Kiedy podejmę się takiego zadania, kiedy mam nowy temat do zgłębienia, dostaję obsesji.
I wciągnąłem się po uszy. Setki godzin video, płatne kursy online, dziesiątki godzin podcastów i pełne spektrum podejść czy technik.
Jednak kiedy byłem z nią w domu, mając do czynienia z żywą istotą, którą wziąłem pod swoją opiekę, niewiele to wszystko dało.
Miałem tę wizję psa, z którym mam szczerą, głęboką relację i mogę z nim podbijać świat. Wiedziałem, że nie przyjdzie to samo, że będzie to wymagać wzajemnej nauki. Jednak w rzeczywistości obserwowałem jak przemijają krytyczne okresy jej rozwoju w coraz mocniejszym uczuciu bezradności.
Nigdy nie zachowywała się źle i nie mieliśmy znaczących problemów. Nie niszczyła, nie zżerała losowych rzeczy, nie baliśmy się o jej bezpieczeństwo. Po prostu nie byliśmy w stanie razem pracować. Nie była zainteresowana jakąkolwiek interakcją z nami, nie biegała za smaczkami, nie chwytała szarpaka, na dworze nie odciągała nosa od ziemi, aż do przestymulowania, a w domu nie mogła się uspokoić czy porządnie wyspać.
Nie mogliśmy złapać żadnego kontaktu. Jako 2 miesięczny szczeniak była za wszystkim sama, a ja płakałem z desperacji.
Program psiego przedszkola nie zawierał więcej niż "siad na smaczek", a gdy ktoś zapytał o problem z gryzieniem otrzymaliśmy 10 minutowy monolog bez żadnej odpowiedzi.
Zapłaciliśmy za konsultację behawiorystki, która wykazała zero empatii wobec Frotki, a gdy pojawiliśmy się na prowadzonym przez nią spacerze socjalizacyjnym, jej pies sprawiał najwięcej problemów.
Wybraliśmy się także na obóz wprowadzający do sportów, licząc na luźne wakacje w towarzystwie psiarzy. Czego byliśmy świadkami zostawiło ogromny niesmak.
- Pociechy pozamykane w pustych pokojach, gdyż nie mogły się swobodnie minąć na placu.
- Zdecydowanie więcej czasu poświęcanego na problemy behawioralne niż zabawę frisbee.
- Psy z podkulonym ogonem i strachem w oczach siłą przeciągane nad tyczką.
- I właściciele dosłownie w szczerym płaczu pod przewodnictwem trenera.
No i ten Facebook — Wyrzucać Flexi! Podbiegacz, agresor! On zabije Ci psa! — Co do *****?!
Gdzie nie szukałem, brak prawdziwych odpowiedzi. Tylko narastające uczucie, że coś jest solidnie nie halo z tym psim światem jaki zastałem.
Brak rozsądku, ludzkiej przyzwoitości. Brak nawet tego co tu najważniejsze — empatii do psów.
Może też zauważyłes/aś...
Ludzie z największym zasięgiem to nie zawsze Ci z największą wiedzą i doświadczeniem. Trenerzy z odsłonami są bardzo dobrzy w sociale, co nie znaczy wyjątkowo doświadczeni z psami.
Tak samo, ludzie polecają trenerów, których lubią jako osobę, bo tworzą miłą atmosferę na spacerach socjalizacyjnych. Tworzą się kółka adoracji a psy schodzą na drugi plan.
Przyznajmy to szczerze — większość ludzi ma blade pojęcie o tym, co robi. Taka jest prawda, niezależnie od branży czy specjalności. Większość wie tyle, by brzmieć przekonująco. Często na tym się kończy.
Jak to jest, że nasze środowisko zdaje się być jedynym, w którym ok jest powiedzieć "trenowałem setki psów" i mieć przy tym nic do pokazania? Dlaczego pozwalamy ogłaszać co pochodzi z piekła rodem, a co jest jedyną ścieżką do niebiańskiego szczęścia nie przedstawiając przy tym żadnego dowodu?
Dlaczego w tak ważnej kwestii standardy są żałośnie niskie? W najlepszym wypadku błędne informacje skutkują psem, który jest upierdliwy dla właściciela. W najgorszym — regularnie w schroniskach skazują dobre psy na śmierć.
Więc jeśli Tobie też coś zgrzyta w tym świecie, jeśli pod dyktando trenerów robisz rzeczy nie mając pojęcia jak mają zbliżyć Cię do prawdziwych przygód z Twoim podopiecznym, rozumiem. Byłem tam i wyszedłem… poirytowany.
Wtedy w końcu trafiłem na odpowiednich ludzi. Takich, którzy dzielą i promują wizję tego jak ja chciałbym żyć z moimi psami.
Jak umożliwić im nieskrępowane eksploracje, dziką zabawę, tworzenie głębokich więzi i stawianie czoła wyzwaniom — w poczuciu spełnienia i bezpieczeństwa. To wszystko nie będąc dla nikogo żywym utrapieniem.
Chodzi o zrozumienie istoty, za którą wzięliśmy odpowiedzialność. Czego potrzebuje, by czuć się bezpiecznie. Jak stawiać granice bez łamania charakteru. I jak psu pozwolić być psem — jednocześnie żyjąc z nim w zgodzie.
Psy są bardzo inteligentne, społeczne i zadziwiająco świadome emocjonalnie, takimi je stworzyliśmy i zasługują na to, by im tego nie odbierać. Ponadto, są niezwykle silne duchem i niektóre z tych przez ludzi pozbawionych już nadziei, rehabilitowane są każdego dnia.
Nasza rola w tym, by psy czuły się kimś, a nie da się tego załatwić ograniczaniem wolności — smyczą czy posłuszeństwem — i pchając im żarcie w twarz, gdy nie chcą mieć z nami oraz daną sytuacją nic do czynienia.
Niezależnie od tego czy mówimy o nauce życia młodego szczeniaczka czy pomocy dorosłemu psu w przepracowaniu lat traumy, musimy je przygotować i poprowadzić przez, a nie odprowadzać od wyzwań, które przed nimi stoją.
To nie jakaś nieodkrywalna czarna magia. Wystarczy niezachwiana empatia, odpowiedni mindset i parę zasad, które stoją za setkami małych decyzji.
Kim ja w tym wszystkim jestem?
Zdecydowanie nie "profesjonalnym" trenerem. Żadnych certyfikatów czy kwalifikacji.
Mam swojego psa i psy przyjaciół, z którymi pracuję, gdy tylko mi na to pozwolą. Z partnerką opiekujemy się też psami obcych ludzi i chwytam się każdej podobnej okazji, gdyż każdy pies uczy mnie czegoś innego.
Śledzę ludzi, którzy już dawno nie muszą walczyć o klientów, a mimo to poświęcają czas, by pokazać prawdziwą pracę, jaką wymaga szkolenie i rehabilitacja psów. Tych wysoko odznaczonych w sportach kynologicznych, którzy jednocześnie poprzez swoją pracę ratują psy od uśpienia i dają im szczęśliwe domy. Tych, którzy nie chowają swoich myśli, oraz doświadczenia w obawie o internetowy hejt.
To zainspirowało mnie do tego samego. Dokumentowania jak największej części czasu spędzanego z psami, a także moich przemyśleń, spostrzeżeń i obaw. Dla siebie, by mieć szansę zauważyć to, co umyka mi w danej chwili i uniknąć stagnacji. Ale też dla innych, którzy są otwarci na każdą informację czy motywację, którą napotkają.
Wrzucam wszystko na Youtube — bez skryptu, edycji i ukrytych celów. Bezpośredni zapis tego co dzieje się naprawdę. Momenty, gdy wszystko idzie perfekcyjnie, te w których wszystko się sypie, jak i te, które mogą budzić wiele kontrowersji.
Według mnie w psim świecie nie ma miejsca na gołosłowne spory o podejścia, techniki i narzędzia bez pokazania jak są używane — i co najważniejsze — jakie dają realne rezultaty.
Żaden klient nie powinien też dać się prowadzić nikomu, online czy osobiście, kto nie da mu poczucia prawdziwego zrozumienia procesów, które stoją za jego zaleceniami, jak i oczekiwanego wpływu na stan emocjonalny psa. Rolą trenera powinno być jak najszybsze usamodzielnienie opiekuna w podejmowaniu własnych decyzji.
Stąd uważam, że każdy trener czy behawiorysta powinien być jak otwarta księga. Nie pisać prozy na Facebooku, nie omawiać cudzych klipów, lecz pokazywać własną pracę i oraz swoich podopiecznych.
Ostatecznie liczy się tylko jedno — psy. Jeśli szczerze przyjrzysz się im bez własnych uprzedzeń, zobaczysz, że one nigdy nie udają, nie grają roli, nigdy nie kłamią.
To co oferuję?
Poza nagraniami, których mi najbardziej brakowało jako punkt odniesienia, gdy zaczynałem swoją przygodę z psami, rozmowę, wsparcie, poradę jeśli pomoże. Wspólne treningi jeśli jesteście niedaleko.
Sam nie mam długiej listy udokumentowanych sukcesów, więc nie miałbym czelności oczekiwać za to pieniędzy. Nie szkodzi, mam już dobre źródło dochodu.
Jednak nie dla każdego. Jeśli oczekujesz 3 kroków jak powstrzymać psa od szczekania, by móc go dalej ignorować — jest wielu trenerów, którzy wezmą za to Twoje pieniądze.
Jeśli jednak jesteś szczerze ciekawy/a swojego psa, chcesz się z nim wzajemnie rozwijać, tarzać się z nim żywo po podłodze i razem oglądać górskie krajobrazy na szlaku, powinniśmy porozmawiać.
Dlaczego? Szczerze, tylko tak mogę być w tym coraz lepszym i o ile na ten moment jest to daleka przyszłość, chciałbym kiedyś zakończyć moją karierę programisty.
Jednak, jest w tym coś więcej. Uwielbiam rozmawiać o psach, z ludźmi, których szczerze obchodzą ich pupile. Dzielić się wiedzą, bredzić bez końca o podejściu do trenowania i być świadkiem jak ktoś nagle załapuje co ich zwierzak próbował już im dawno powiedzieć. Jest to niesamowicie satysfakcjonujące i jednocześnie nienajgłupszy sposób na spędzenie wolnego czasu.
Na ten moment, wolę należeć do klubu niż mieć biznes czy zbierać wyznawców.